Taniec godowy, czyli marzenia kontra rzeczywistość


Wiecie co moje kochane? Dziś nie polecę Wam żadnego produktu, ani filmu, ani książki. Dziś obnażę przed Wami moje sekrety małżeńskie. Z uwagi na fakt, że za kilka chwil obchodzić będziemy z mym mężem – towarzyszem doli i niedoli, 10 rocznicę ślubu, postanowiłam pokusić się o podsumowanie tych minionych lat. I tak sięgnęłam sobie pamięcią do momentu, w którym się poznaliśmy. Ach piękne to były momenty!!! Ja jakieś 20 kilo temu, marzyłam o facecie, który niczym Shrek (może odrobinę przystojniejszy) uwolni mnie, Fionę z samotni życia singielki. No i stało się. Poznałam go, nareszcie!!! O niebiosa, na imię wam Paweł. Tak wtedy myślałam. No cudowny był!! Miał wszystko czego oczekiwałam od miłości swojego życia, i dużo, dużo przystojniejszy niż Shrek. A przemiły, a spontaniczny, a ciekawy, a szarmancki, a kulturalny i o dziwo zawsze mnie słuchał 😂😂😂 No zakochana byłam bez pamięci!!! On oczywiście też. Ja mu śniadanka robiłam, romantyczne obiadokolacje, tudzież wyprawiałem domowe imprezy okolicznościowe, wszystko z dopieszczaniem najdrobniejszych szczegółów. Dom zawsze wysprzątany i pachnący czekał wraz ze mną gotową i wydepilowaną na spontaniczne uniesienia. Mój wybranek również stawał na głowie, żeby mnie dopieścić . I tak budził mnie na przykład o 5.30 rano, żeby wypić poranna kawę, patrząc na wschód słońca. Porywał w pobliże naszego Gdańskiego lotniska, żeby spoglądać w niebo na startujące samoloty. Wywoził na zagraniczne wycieczki, choć bałam się, że na którejś z nich, odda mnie jakiemuś staremu Arabowi i dorzuci jeszcze coś od siebie, byleby tylko mieć mnie z głowy. Taki był inspirujący, taki ciekawy, tak bardzo się mną interesował i tak słodko chrapał co noc. Boże, jak ja kochałam to jego chrapanie…. W tym naszym tańcu godowym wszystko było naj!!! Każdy dawał z siebie 100% własnych możliwości. No bajka dziewczyny, prawdziwa bajka…. Po pierwszych miłosnych zachwytach i uniesieniach przyszła kolej na szarą rzeczywistość. I tak, słodkie chrapanie doprowadzać zaczęło mnie do szału. Miałam ochotę przygwizdac mu z piąchy i szybko udawać, że śpię, i że to nie ja. Niesiona troską o jego bezpieczeństwo i własny spokój, nakazała ja poddać się operacji naprawienia przegrody nosowej. Hurrra!!! Udało się i nawet przestał tak napierdzielać co noc. Brawo Ty. Pomyślałam. W okresie uprawiania naszego tańca godowego chyba mi coś na oczy naszło (jakieś bielmo czy co) bo wydawało mi się, że on jest bez wad. No chodzący ideał!! Dziś ten chodzący ideał potrafi mnie doprowadzić do szału. Oczywiście mój ideał jest nadal chodzący, tylko tam gdzie postawi swoje idealne dupsko, sieje jakąś zarazę . Tak na przykład, fotel i wieszaki w łazience służą mu za miejsce przechowywania ubrań. Kiedyś w ataku furii zapytałam mój chodzący ideał, czy one podlegają jakimś zasadom leżakowania, że tu czyste, tu lekko przepocone, tam raz ubrane, a te w stanie ciężkim, czy też pozostawił je dla mnie, abym po wcześniejszym obwąchaniu mogła je klasyfikować jako odpady toksyczne, kompost lub do recyclingu. Mój ideał roześmiał się tylko i powiedział tym swoim spokojnym i zrównoważonym głosem „słońce ty mi nie zabieraj tego wszystkiego, jak robisz pranie bo to są czyste rzeczy, czasem raz chodzone” Nosz żesz szlag mnie jasny trafił. Tak więc co jakiś czas, w okresie zespołu napięcia przedmiesiączkowego postanawiam, że nie tknę tego nawet kijem i niech sobie to wszystko tak wisi lub leżakuje, jak butelka wytrawnego chardonnay, aż się robaki zalęgną. Po czym gdy usypana sterta wcale się nie zmniejsza, a zaczyna zakłócać już równowagę energii ying i yang – łamię się i robię pranie. Tak miłe Panie, ten mój chodzący ideał !!! Mój chodzący ideał pozostawia też po sobie tzw placki. Nie wiem czy to znacie z autopsji ale podejrzewam, że tak. Nazywam to plackami, gdyż w wizualnym efekcie przypomina to placek krowi (kto choć raz był na wsi, wie o co mi chodzi). A mianowicie. Całość garderoby od pasa w dół, łącznie ze skarpetkami pozostaje zrzucona jednym, zgrabnym ruchem na podłogę w miejscu gdzie aktualnie stał i tworzy właśnie owy placek. Mój ideał doprowadził te metodę do perfekcji jak Copperfield – jest chłop nagle go nie ma, a pozostał jedynie placek. Placki są również tym elementem wystroju wnętrza, który nie podlega natychmiastowemu sprzątaniu. Kolejna idealną cechą mego Mistrza jest sprzątanie. Sprzątanie, bo np coś się rozlało. I tak w tych okolicznościach mój ideał wyznaje zasadę – 0,5 litra. Co to znaczy? A już Wam tłumacze. Jeśli np. wyleje się herbata, to stajemy na to skarpetą i wycieramy. Ogólnie zasada jest taka, że płyny w objętości do 0,5 litra wycieramy skarpetą . Powyżej tej objętości używamy ścierki kuchennej lub wołamy żonę. Mój rycerz na koniu jest też bardzo subtelny i ma ogromne wyczucie chwili. W sytuacji gdy dopada go głód nie krzyczy „jeść”. Nie nie, miłe panie. On ma na to taktykę rodem z bitwy pod Grunwaldem. Wchodzi do kuchni. Otwiera szafkę z kubkami i szklankami, zagląda, zamyka. Otwiera szafkę z talerzami, ogląda, zamyka. Przechodzi do szafki z herbatą i przyprawami, uwiesza się na niej a potem, jak anioł w niebiańskim chórze pyta „Słońce jesteś głodna?” W okresie godowym myślałam, że on taki kochany i troskliwy, i dobry nawet o to, czy jestem głodna się martwi. Dziś wiem, że to zabieg taktyczny i ma on na celu zmuszenie mnie do zrobienia mu papu!!! Ach ten mój ideał!!! Ponadto, ideał wychodzi z założenia, że nasz dom zamieszkują dobrotliwe krasnoludki, które zanim wstanie świt lub zanim on wróci z pracy pucują wszystko na błysk. I tak kubki po kawie ze sracza, łazienki i jego samotni same znoszą się i same wstawiają się do zmywarki, po czym same kolejno umieszczają się w szafce. Kubeczki po jogurtach, papierki po słodyczach i wszelkie śmieci po wieczornej konsumpcji to nawet same wywożą się prosto na wysypisko śmieci, takie są inteligentne. Ach ta dzisiejsza technologia. Zakupy same lądują w lodowce, objady same się gotują, kolacje same się przygotowują, co za cudowne życie, aż dziw że sex sam się nie uprawia tylko trza się tyłkiem namachać 😂😂😂 I tak po wnikliwej analizie moich 10 lat małżeństwa z chodzącym ideałem, bez wad, dochodzę do wniosku, że sama jestem sobie winna. Tak miłe panie. To ja go do tego wszystkiego przyzwyczaiłam, ja go tej służalczości nauczyłam (że jak głodny to woła żonę). Przez ten cholerny taniec godowy, na początku znajomosci pokazałam mu to wszystko i on teraz się dziwi jak coś wyglada inaczej niż zwykle. Wiec teraz apel do tych wszystkich które rozpoczynają właśnie swój taniec godowy. Nie przyzwyczajajcie swoich idealnych partnerów do usługiwania im, bo za rok się okaże ze oni obiad gotują, a Was ręce bolą … Tak sobie tu poanalizowałam. Poprzypominałam i ponarzekałam, ale muszę Wam powiedzieć, że mimo 10 lat i tak kocham nad życie ten mój chodzący ideał, nie zamieniłabym go na żaden inny i uważam go za najlepszego męża na świecie. Jednak jestem szczęściarą, czego i Wam z całego serca życzę. Dajcie znać jak sprawują się Wasze ideały . Trzymajcie się cieplutko. Do usłyszenia. Pa pa. Lecę bo złowieszczo wisi na szafce od śmieci i nie wiem czy chce je wynieść czy taki głodny, że szuka czegoś na ząb 😂😂😂

2 myśli w temacie “Taniec godowy, czyli marzenia kontra rzeczywistość

  1. Ania kochana ty się kobieto nie przejmuj ja w domu to chyba mam bliźniaka genetycznego bo wypisz wymaluj mój Grzenio . Ogólnie czytając twoje wpisy ma blogu odnoszę wrażenie ze wszystkie żyjemy „ w tym samym domu „ tylko adresy inne 😂😂 . Pozdrawiam mocno Pepcia😘

    Polubione przez 1 osoba

  2. Aniu, 10 lat.Jesteście dopiero po rozgrzewce,czyli „małej przebieżce”przy naszych 45.Przed Wami jeszcze wiele kompromisów,życzę dużo cierpliwości wam obojgu.Szczerze wam kibicuję ,ściskam i pozdrawiam. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: