Zrobić sobie dobrze

Moje miłe koleżanki. Ja się dziś przed Wami obnażać będę!!! Pewnie gro z Was mnie skrytykuje, część uzna za chorą na umyśle, a pozostałe będą bądź zniesmaczone, bądź oburzone, tudzież zachwycone. No dobra, przyjmę wszystko po męsku, czyli na klatę. Sprawa się rozchodzi o szeroko pojętą medycynę estetyczną. To teraz taki modny zwrot, bardzo często używany i nie mniej często, krytykowany. Nasze polskie gwiazdy i gwiazdeczki, które w wieku 40 kilku lat wyglądają na swych pyszczkach jak 20 latki, z ogromnym przekonaniem zaprzeczają, że poddają się jakimkolwiek ostrzyknięciom, liftingom, czy też naciągnięciom. Jedna mówi, że to kwestia diety wegańskiej, druga że to geny, trzecia że to sport, czwarta że to cudowne kosmetyki prosto z serca natury, organic, bio i eco friendly, które sama produkuje we własnej kuchni i sprzedaje w biodegradowalnych opakowaniach. No za diabła nie wierzę!!! Pokażcie mi kobietę po 40tce, która nie ma ani jednej zmarszczki mimicznej, czoło super gładkie jak dupcia niemowlaczka, a wokół oczu nie pojawiają jej się te cholerne kurze łapki. No możne jakaś garstka by się zebrała. I teraz wkraczam ja. Ponieważ ze mnie to jest taki dziwny przypadek, że strasznie jarają mnie rzeczy, które dają efekty w krótkim czasie. Kremy, serum i inne mazidła pozostawiam osobom, które są konsekwentne i maja samodyscyplinę w sobie, bo ja niestety jestem leń. Wiem wiem, kiedyś mi się to czkawką odbije, tak jak moja miłość do jedzenia i niechęć do sportu, ale póki co trzymam się myśli, że nie jest źle. I tak któregoś dnia, ja leniwa Anna, przeglądam swoje zdjęcia sprzed 20 kilo, z nostalgią przywołuję wspomnienia o talii osy, pupie Jennifer Lopez i cycu Pameli Anderson. I zerkam w lustro. No oczom własnym uwierzyć nie mogę. Jakiś wieczny smutek mam, wymordowane oczy, a zamiast ust, takie chude kreski. No myślę sobie, że może źle spałam, czy ze zmęczenia i że taki stres ostatnio i dieta i te fajki moje. Jutro sprawdzę jeszcze raz. I wstaje i lecę do lustra, a tam to samo. Patrzy na mnie jakieś pofałdowane, wygniecione i zasmucone babsko. Ta cholerna grawitacja wszystko mi w dół ciągnie!!! Dobrze, że dupa jeszcze nie zwisła do kolan, myślę. Poleciała ja do swojej kosmetyczki i mówię jej, że ona z tym coś musi zrobić. Że ja nie chce wyglądać jakbym była wiecznie smutna i zmęczona, i jeszcze te usta, przez których brak, wyglądam jak wredna suka.😘😘😘 Moja cudowna Anitka mnie obejrzała i powiedziała, że mamy dwa wyjścia. Jedno szybkie, drugie wymagające czasu. Jak się domyślacie wybrałam to szybkie, bo mi się zawsze w dupie gotuje i muszę wszystko od reki załatwić. No i? No i ostrzyknęła ja się filerem z kwasu hialuronowego. Jeden na facjatę, drugi w usta. Oczywiście zastrzegłam sobie, że ja nie chcę wyglądać jak glonojady z selfie, tylko żeby było widać te czerwone usta na twarzy chociaż trochę, Żeby było widać, jak sobie szminki zapragnę użyć, że jej użyłam. Powiem Wam tak. Efekt na twarzy: Wow!!! Skóra taka jędrna i odżywiona i świeża i wypoczęta. Na milion dolarów wyglądałam. I teraz usta. Po powrocie do domu podchodzę do mego ukochanego i czekam. Czekam aż on zauważy i mnie skomplementuje. I kurła czekałabym tak chyba wieki, ale że niecierpliwa jestem, to się go pytam: „Misiu, i jak?” A on na mnie patrzy i wie, że to ten moment, w którym powinien zauważyć zmianę i ją skomplementować, ale widzę że ma z tym problem. No to ja się niecierpliwię i mu twarz do przodu przed gały wystawiam, a on mi na to: „O, u fryzjera byłaś? Super. ” Nie kurła Misiu, usta” „A nowa szminka?” A huk, pomyślałam, ważne, że ja widzę, że mam usta😂😂😂. I tak kończąc moją opowieść, powiem wam, że ten hialuronik na twarz to będę powtarzać, bo efekt mi się bardzo podoba, ale usta to sobie daruję, bo szału nie ma. Napierdacza to kilka godzin po zabiegu, że szał macicy. Dotknąć się w usta nie mogłam, a miałam je masować. Daruję sobie kolejny raz. Zostaję przy moim starym wizerunku bez ust, czyli styl na wredną sukę. Ale jak macie ochotę albo szatański pomysł na ostrzykiwanie twarzy, to ja was zachęcam. Mnie to jara i na psychikę mi dobrze wpływa. I tak sobie sama dobrze zrobiłam. Także, przy ewentualnym spotkaniu mnie na żywo, proszę uwzględnić fakt, że jak wredna suka wyglądam, to przez te usta😂😂😂. Pozdrawiam Was moje kochane. Do następnego.

2 myśli w temacie “Zrobić sobie dobrze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: