Zawsze razem

Mam dziś jakiś wisielczy nastrój. Pewnie to zespół napięcia przedmiesiączkowego (pms), bo wszystko mnie, delikatnie rzecz ujmując, wkarwia. Mąż mnie wkarwia, włosy mnie wkarwiają, a pomidorówka będzie w pięciu garnkach – bo tak. Dziś jest ten dzień, który choć bym chciała zaprzeczyć, że istnieje, to zwala się na mnie z comiesięczną precyzją. Już tydzień przed, dopada mnie złość. Mąż jakiś taki dziwny się w mych oczach staje, ja chodzę spięta jak majtki w kroku, a w kłótni zapytana o argumenty odpowiadam: bo tak mi się podoba”. I nie da rady inaczej. Mam takie wrażenie, że wszystko we mnie kipi, a każda najdrobniejsza pierdoła rośnie we mnie i za chwilę roztrzaska mi dupsko na kawałki. A nie daj Boże, żeby stary powiedział przypadkiem „Co Słonce, masz te dni?” Ooo. Szlag by go jasny z mej ręki trafił, już chyba samo moje spojrzenie by go zabiło. Zawsze wtedy przypomina mi się kawał o babie, która przychodzi do lekarza i mówi że wszystko ja wkurwia. Mąż ją wkurwia, dzieci, praca, koleżanki i co jej jest. A lekarz pyta: „a seks?” Czy seks też panią wkurwia. Ona na to, że nie wie. Wiec lekarz, spiesząc z diagnozą, służy pomocą i proponuje sprawdzenie. Po chwili kobieta wnerwiona mówi: „Panie!!! Pan go wkładasz czy wyciągasz bo mnie to wkurwia!” 😂😂😂 I taka właśnie jestem ja, w okresie swych napięć. Próbuję wtedy tak zwanego samopocieszenia. Dziś na przykład, wybrałam się do kosmetyczki. Wyleżałam się trzy godziny, wymasowałam, o pyszczydło zadbałam… I dupa. Nic nie cieszy. Powiem wam jedno. Ja nie wiem czemu nas pan Bóg tak pokarał tymi hormonami. Jak masz pms to hormony, jak masz baby bluesa po porodzie, to hormony, jak masz uderzenia gorąca przy menopauzie, to hormony. Nosz żesz diabeł jasny. Jak leżałam tuż przed porodem w szpitalu to z takim zdziwieniem patrzyłam na te wszystkie świeże mamy, które snuły się po korytarzach zabeczane, opuchnięte, z mina bezmózgiego zombi i zastanawiałam się, co one takie smutne. Dzieciątka malutkie, słodziutkie różowiutkie mają i takie nieszczęśliwe chodzą. Na drugą dobę po porodzie zrozumiałam. Och jak ja to doskonale zrozumiałam. Zrozumiałam to w momencie, w którym siedząc szczęśliwa na sali, spoglądając na moją córkę, przegryzałam cholerną marchewkę i omal się nią nie zakrztusiłam, jak się zaczęłam zanosić płaczem. Dwie minuty później zrozumiałam to kolejny raz, gdy mąż przyniósł mi do szpitala zakupy. Dzień wcześniej poprosiłam go o kupno Tantum Rossa. Wszystkie znacie ten preparat do higieny intymnej. Dzwonię do misia i mówię: „misiu tantum rossa, tylko w saszetkach weź mi w aptece.” „Dobrze słońce przyniosę”. No i przyniósł. Wpadł zadowolony do sali i woła. Mam Słońce, tylko Pani w aptece powiedziała, że nie ma w saszetkach, jest tylko w sprayu, ale to chyba też ok, nie?” Oczy jak żaba jaja wywaliłam, ale myślę sobie no możne zamiast myć, teraz zrobili coś żeby tylko pryskać. No ok. A on mi z torby tantum verde na gardło wyjmuje.😂😂😂 No tak, pomyślałam, zanosząc się płaczem, nie sprecyzowałam mu w końcu, o którą dziurkę mi chodziło. Łatwo się pomylić.😂😂😂. Ale nie jestem z tym sama. Moja koleżanka mi któregoś razu wspomniała, że ona to co miesiąc się ze starym rozwodzi, bo jak ma pms, to on się jakiś nie do zniesienia staje. 😂😂 No to zupełnie tak jak mój. No nie poznaję chłopa kompletnie. 😂😂😂 Tak właśnie dziś czuję, i współczuję sobie i wszystkim kobietom, które podobnie jak ja, tak bardzo odczuwają te hormonalne skoki. Dziś współczuję też mężom, że na swoich barkach, w te dni, dźwigają nas i nasz pms. No trudno, trza z tym żyć.
Jak znajdziecie jakiś złoty środek, żeby się tak nie rozsypywać emocjonalnie w te dni, dajcie znać. Czekam, aż ktoś coś wynajdzie na złagodzenie szału macicy. 😂😂😂 Pozdrawiam Was, i idę żreć Doritos przed telewizorem, bo tak i koniec.
A teraz tłumaczenie techniczne i instrukcja dla mężczyzn. Pms w uproszczeniu to menstrualny syndrom. To jest ten zwrot, którego nie możecie wypowiadać w naszej obecności na głos, aby ochronić się przed nienawistnym spojrzeniem i włoską awantura. Tak to są te dni, w których teoretycznie moglibyśmy uprawiać seks bez zabezpiecznia, ale po co komu masochizm. No chyba, że lubisz😉. To są te dni, gdy wstajesz rano i niezależnie, którą nogę postawisz pierwszą na podłodze, będzie źle. Poproszony o wyniesienie śmieci, zrywasz się niczym burza i bez mrugnięcia, a nie daj Boże, grymasu na twarzy, popierdzielasz do śmietnika, po drodze zgarniając też śmieci sąsiadów, z wyjątkiem cycatej blondynki Joli spod 6. Przy jej drzwiach spuszczasz wzrok w podłogę i przyspieszasz kroku. Jak na obiad dostajesz, 4 dzień z rzędu, pierogi, polewasz je obficie ketchupem (dla urozmaicenia) i wsuwasz, zachwalając przy tym jej zdolności kulinarne. Nie pytasz o głupoty typu jak Ci minął dzień, a jeśli Ci się już wyrwie, cierpliwie słuchasz i udajesz zainteresowanego, co chwila wtrącając: masz rację kochanie. Na wieczorny seans filmowy zamawiasz chińczyka dla siebie i dla niej oczywiście big box, robisz wiadro popcornu i dwa mniejsze, z lodami i chipsami. W wyborze repertuaru kierujesz się zasadą im bardziej durno romantyczny tym lepiej (to Cię ochroni przed samotnym wieczorem). W trakcie oglądania pochłaniasz pożywienie w tej samej ilości co ona, nawet gdybyś przypłacić miał to pawiowaniem. Robisz to aby uniknąć awantury, że uważasz ją za grubą. Pamiętaj, Słonie nigdy nie zapominają.😂😂😂 A jeszcze jedna istotna kwestia. Chyba najważniejsza!!! W trakcie tego miłego i ciekawego wieczoru przed ekranem Tv, gdzie po drobnej przekąsce, przytuli się do Ciebie partnerka, niech Ci przypadkiem nie przyjdzie do głowy, żeby ją w jakikolwiek intymny sposób miziać, tudzież drażnić jej sutki. Ooo matko, niech Cię ręka boska broni, no chyba, że chciałbyś stracić, którąś z kończyn lub odstających części. Pamiętaj, stymulacja seksualna jest w tych dniach zakazana, no chyba że twoja ukochana zainicjuje takową sama. Także Panowie, to by było po krótce, w kilku głównych punktach, jak przetrwać pms. Życzę Wam cierpliwości i pamiętajcie, że TE dni nie trwają wiecznie. Was również pozdrawiam ja i mój pms.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: