Każdy ma jakiegoś bzika…

Ooooooo… Troszkę mnie nie było moje Kochane. Nie, nie, nic się nie dzieje, po prostu najpierw był „lockdown”, potem miałam „koronę”, a zaraz po niej „bułę mózgową”. Wiecie co to „buła mózgowa”? To jak idziesz do łazienki na siku, myjesz zlew, kibel i wannę, potem odkurzasz i wycierasz podłogi, a na koniec zastanawiasz się, że właściwie to po coś przyszłaś, ale nie wiesz po co. Po wszystkim masz ochotę na herbatę, ale trochę boisz się wejść do kuchni. 😂😂😂
Ja mam okropne buły mózgowe. Wczoraj na przykład, zaczęłam oglądać serial, bardzo mi się podobał, ale za diabła sobie nie mogę przypomnieć tytułu i właściwie o czym był. Masakra, tak mnie ten wirus odmóżdżył… No ale nie martwcie się kochane, ćwiczę te moje mózgowe mięśnie i mam nadzieję, że kiedyś przejdą te zaćmienia.
No dobra, ale nie o tym chciałam Wam dziś opowiedzieć. Może zacznę, zanim zapomnę o czym miałam pisać. 😂😂😂
Tak więc, najpobożniejsze parafianki, dla tych z Was, które jeszcze tego nie wiedzą, to ja mam bzika!!!! Mam bzika na punkcie butów! Wszystko to zaczęło się chyba w pierwszej ciąży, gdy jak przytyłam 30 kilo, dobrze prezentowały się na mnie tylko buty i torebki. Od tamtej pory uwielbiam kupować buty. Mojej miłości nie podziela mój Miś. On ma parę sandałów, buty do biegania, buty do pracy i klapki na basen… [przyp. korektora: i na motocykl 😉] Tyle w temacie. Jak ostatnio robił porządki w naszej strefie niczyjej, czyli schowku, to przez przypadek wygrzebał cała torbę starych butów i mówi do mnie: „Kochanie zobacz, nie musisz już kupować nowych, bo znalazłem te, o których zapomniałaś…” Zapomniałaś, zapomniałaś myślę… Nie zapomniałaś, tylko ich nie używałam, bo mi się znudziły, a żal dupę ściska, żeby wyrzucić.” Tak kochanie super, że je znalazłeś” (całe szczęście, że już zdążyłam zamówić trzy pary nowych – zwrotów nie ma). 😂😂 [przyp. korektora: no i po co? Jak znalazłem przecież] I taki jest mój fiś na punkcie butów. Ponieważ mieszkam na pustyni, gdzie przez cały rok świeci słońce, najbardziej kocham wszelkie klapeczki, sandałeczki i inne letnie ciżemki. Największą miłością darzę PONS. Kocham je, kocham i kocham od pierwszego włożenia, jakkolwiek to zabrzmi. Czegoś bardziej wygodnego moje haluksy nie znają. Nawet moja siostra ukochana, która zrobi odciski w japonkach, założyła nówki na nogi pierwszy raz i cały dzień w nich śmigała i wróciła szczęśliwa jak nigdy, że nie ma żadnego odcisku. Zaopatrzyłam w te buty całą rodzinę. Mama zakochana w leciutkich koturnach i neutralnych kolorach. Najmłodsza siostra uwielbia je za wygodę, bo przy swoim maluchu musi w nich biegać, skakać przez kałuże, wspinać się na placu zabaw. Wybór kolorów, wzorów i fasonów mnie przyprawia o ból głowy. Moja córka nie nosi nic innego. Ostatnio policzyłam, ile par mamy w domu i się zdziwiłam. 25 par [przyp. korektora: no to ja też się właśnie zdziwiłem :)]. Na stronie, przez którą zamawiam, mam zamówionych sztuk 40. Zastanawiałam się czy do nich nie napisać, żeby mi po cenie hurtowej sprzedawali. 😂😂😂 Najbardziej mnie cieszy, moje kochane, że teraz Wy też możecie zakochać się w tych butach, bo są już dostępne w Polsce. I mam tę przyjemność pochwalić się wam, że moja psiapsiółka się tym zajmuje. Zajrzyjcie więc na stronkę i zamawiajcie, bo warto. Już nigdy, never-ever, nie kupicie nic innego na lato. Wrzucam Wam link do strony.
https://bososhop.pl/pl/.
Tak poza tym, to ja się dziewczynki już szykuję do Polski na wakacje. W związku z tym już zamówiłam 3 pary butów do mojej Mamy. Nie będę przecież ciągnąć wszystkiego z Dubajewa… Jak przyszła dostawa to moja siostra mi wiadomość napisała: „Anno, co ty żeś kurła za buty znowu zamówiła?” Śmiała się, że jak zwykle była pewnie promocja. Więc jej musiałam wytłumaczyć, że te najbardziej strojne, z łańcuchem na wierzch, co wyglądają jak z rosyjskiego żurnala, to ja zakupiła, bo Kasia Cichopek miała taką piękną stylizacje i była cała na biało, i te buty miała i ja też tak się wystylizuję. 😂😂😂 Więc mi moja siostra odpisała: „Ach ty moja Cichopkowa Kasiu, pewnie jak zwykle raz je założysz i Mama będzie potem po ogródku w nich latać”. [przyp. korektora: 😂] Tak właśnie wyglądają moje zakupy i przygody z butami. W minione wakacje zamówiłam 5 par butów z https://marshallshoes.eu/pl/. Oczywiście bajeczne… te na lato z mięciutkiej skórki a te kryte na cóż… Piękne, ale mogłam je nosić tylko w Polsce, bo po powrocie do Dubaju było w nich deko gorąco. Ale miłe Panie, tam też zajrzyjcie, bo perełki są wśród nich niesamowite.
A na chwilę obecną buszuję na stronie https://born2be.pl/ . A jakie mają rabaty!!!! Jak ja kocham ten szał zakupowy. Wczoraj nawet na gumowce dla całej rodziny patrzyłam, bo przecież w wakacje często deszcz, no więc gumowce mieć trzeba. 😂😂😂 Tylko mąż spojrzał na mnie jak na wariatkę, a ja moim trzecim okiem, umieszczonym z tyłu głowy widziałam, że wywrócił oczami jak zobaczył co przeglądam.
No cóż mogę wam powiedzieć? „Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma, a ja w domu mam”… jobelka na punkcie butów.  Jakby co dziewczęta, podsyłajcie fajne firmy z butami i wasze opinie. Ukochuję Was i ucałowuję, lećcie na shopping, albo zamawiajcie online. Ja Was rozumiem i popieram. Buziolce Kochane.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: