Być jak „Zgorzkniała pizda”…

W słowie na niedzielę, dziś kłaniam się wszystkim mamom. Tym, które aktualnie prowadzą produkcję mleczną i podłączone do laktatora przymykają oko, żeby je z przerażeniem otworzyć, bo o mały włos nie rozlały nektaru bogów, tak pieczołowicie odciąganego resztką sił. Dziś dla tych, które za darmo zasnęłyby nawet w grobie, albo zapłaciły za godzinną sesje uCzytaj dalej „Być jak „Zgorzkniała pizda”…”

O rety, rety, te diety!

Ja nie chcę tu absolutnie nakłaniać Was do jakichkolwiek wyrzeczeń. Nie, nie, nie. Ja nie z tych. Bardziej, to ja się do Was zwracam o poradę. Z uwagi na moje lenistwo i fakt, że jedzenie stanowi dla mnie jedną z niewielu dostępnych od ręki przyjemności, wielkość mojej zadniej części ciała osiągnęła już apokaliptyczne rozmiary. ICzytaj dalej „O rety, rety, te diety!”